Dodaj wiadomość dla tagu praca
Tag: praca
Limes Inferior: Ale się powstrzymałam i w zakupowym szaleństwie kupiłam tylko rzeczy, które i tak miałam na oku od dawna, ale zawsze mi było szkoda pieniędzy, nie maiłam czasu, miejsca na półce. Tym razem poszłam, wyjęłam kartę kredytową i kupiłam matującą bazę pod makijaż, białą kredkę (która występuje w niemal wszystkich makijażach) i lakier do paznokci "strażacka czerwień to bladzioch".
Jeszcze mi się marzy Creative Zen 4GB. Pytanie brzmi - czy moja kata to wytrzyma? Czy możemy się powstrzymać od jedzenia do końca miesiąca? Skoro stać nas na benzynę, żeby T. dojeżdżał do pracy 3 przystanki, to może i ja mam prawo do szaleństwa?
Odcinek sponsorowany przez: Jesteś tego warta ;)
Obserwatorka1990: Biegałam po domu jak szalona ubierając buty, szukając skóry i jednocześnie wybierając z pamięci numer Tomka. Potknęłam się o adidasy Michała i jaka długa upadłam na kolana.
-Cholera jasna. -zaklęłam rozmasowując bolące miejsce. -Będę miała siniaka.
-Co ty robisz?
-Muszę lecieć. -cmoknęłam ją przelotnie w policzek.
-Gdzie?
-Do Krakowa. Może będę miała pracę. -zawołałam zamykając z rozmachem drzwi.
-Cześć i smacznego. -uśmiechnęłam się do Taty Tomka i usiadłam obok Bruneta. -Musisz mi wydrukować CV.
-Muszę?
-Musisz, bo chcę mieć pracę i akurat mam szansę ją mieć. -tłumaczyłam pokrętnie. -Cześć Księżniczko. -poczochrałam Justyśkę. -Babka do mnie napisała, że do dziewiętnastej mam być w Krakowie na rozmowie.
-To super. Jak to się drukuje? -zmarszczył czoło, a ja zaczęłam pomagać Juniorowi w lekcjach. -Justyna, dostaniesz złotówkę jak mi to wydrukujesz.
-Dwa złote. -podbiłam cenę uśmiechając się do Młodej.
-To twoje papiery. -spojrzał na mnie rozbawiony.
-Wiem.
-Dobra, niech będą dwa złote. -zgodził się, a Księżniczka postukała w kilka miejsc i TADAM! Drukarka zaczęła działać.
-Podrzucisz mnie na przystanek?
-Mam robotę u sąsiada. -wskazał na rozłożone po pokoju liny.
-To lecę, bo się spóźnię. -podeszłam do drzwi. -A mogę liczyć na cmoka na szczęście? -nieśmiało wskazałam na policzek. Zobaczyłam w jego oczach iskierki rozbawienia i uśmiechnął się do mnie tym uśmiechem, który tak bardzo lubiłam całując mój policzek.
-Figę z makiem i papa. -zaczęłam marudzić wsiadając do MPK. -Przyjęli kogoś godzinę przede mną i ten babsztyl nawet nie zadzwonił.
-Czyli, że się spóźniłaś?
-Godzinę.
-No to lipa.
-Lipa, jasne, że lipa. -złościłam się. -Przecież ona napisała koło czternastej. Byłam z nią umówiona do dziewiętnastej. No po prostu...
-Przykro mi, ale się nie przejmuj. Jak nie dziś to kiedy indziej. Coś znajdziesz.
-O ile prędzej nie umrę z nudów siedząc w domu. -paplałam zbierając po drodze wszystkie możliwe ulotki. Ot, mam dobre serce.