Dodaj wiadomość dla tagu r
Tag: r
Strona:
1
auto-news-pl: Pomysłów na budowę silników było bardzo wiele. Dwu, czy też czterosuwowe, benzynowe, diesle czy Wankle. Zrodził się też w Polsce pomysł na połączenie dwusuwu z czterosuwem. Każdy o trochę innej charakterystyce, przeznaczony do innego rodzaju pojazdów. Były też pomysły, a może raczej marzenia aby udało się uzyskać zalety dwóch różnych jednostek. Jedno z rozwiązań tego problemu zaprezentował niedawno Mercedes.
Więcej przeczytasz na stronie:
www.auto-news.pl/technika/rewolucja_wsrod_silnikow_nazywa_sie_diesotto_430.html
Dj Ice: ri.pinger.pl/pgr54/15a277780020a6374c0ad3af/1.jpeg
1. Into My Brain (Original Radio Mix)
2. Into My Brain (Plug 'n' Play Video Edit)
3. Into My Brain (Marc Van Linden Radio Cut)
4. Into My Brain (Plug 'n' Play Club Edit)
5. Into My Brain (Marc Van Linden Club Mix)
6. Into My Brain (Original Club Mix)
7. Into My Brain (Vill@ Remix)
Download:
rapidshare.com/files/111728338/Mario_Lopez_vs._R.E.D._S.E.C.T.O.R_-Into_My_Brain-CDM-2000-DTM.part1.rar
rapidshare.com/files/111734265/Mario_Lopez_vs._R.E.D._S.E.C.T.O.R_-Into_My_Brain-CDM-2000-DTM.part2.rar
rapidshare.com/files/111738832/Mario_Lopez_vs._R.E.D._S.E.C.T.O.R_-Into_My_Brain-CDM-2000-DTM.part3.rar
Dj Ice: ri.pinger.pl/pgr97/bb7bb3a100239ea54c0acdb9/1.jpeg
1. H.E.A.R.T. - Beat (Radio Mix) (3:30)
2. H.E.A.R.T. - Beat (Schrittmacher Mix) (6:36)
3. H.E.A.R.T. - Beat (Infarkt Mix) (7:08)
Download:
rapidshare.com/files/110596911/Axel_Konrad-H.e.a.r.t._Beat-CDM-2000-DTM.part1.rar
rapidshare.com/files/110596912/Axel_Konrad-H.e.a.r.t._Beat-CDM-2000-DTM.part2.rar
Miss Bitch: Jeju,jak dobrze,że jutro wolne :) Wyśpię się w końcu :p
Co do wczoraj,co do R......
Przeprosił mnie,powiedział,że to się więcej nie powtórzy,że wczoraj go poniosło i że nie chce być dla mnie nikim więcej niż kolegą.
No i o to mi chodziło :d
Zgodę przypieczętowaliśmy szybkim seksem w kuchni.Nie wiem czemu ale w kuchni seks jakoś podoba mi się najbardziej jeśli chodzi o pomieszczenia domowe :p Bo najlepiej to jednak miejsca publiczne,tam dochodzi jeszcze adrenalinka...
Potem zamówiliśmy pizze i zrobiliśmy sobie seans filmowy.Ogólnie pierdolenie o szopenie.
Odwiózł mnie do domku i koniec dnia.
Lżej mi na duchu,że wszystko okazało się tylko alkoholowym bełkotem bez znaczenia :)
A teraz ulatniam się spać,bo w pracy przez to jutrzejsze wolne był totalny sajgon :/
Kolorowych ;)
pa
japan-styles:
ri.pinger.pl/pgr378/a82bcc8100192e104ad59294/Rococo_by_TaurwenVanima.jpg
Obserwatorka Pewnego Pana.: Spektakularna katastrofa...
Coś więcej? Postaram się. Zacznę od El, bo o Jot mam jeszcze smutniejsze wieści.
Niedzielną popołudniową porą El był dla mnie przez gadu - gadu cholernie niemiły. Cóż, niemiły jak na niego, a on zawsze jest miły i spokojny. On się zirytował, a ja po tej rozmowie byłam pełna poczucia winy i wstydu za to, co robiłam mu w sobotę. A nie robiłam w sumie nic, za co mógłby się obrażać. M. byłby wniebowzięty, gdybym robiła mu podobnie.
Widząc, że jutrzejszy dzień powinien być jak najmniej obfitujący w zainteresowanie nim, podjęłam radykalne środki.
Założyłam czarne spodnie, czarną koszulę i czarną bluzę, którą zapięłam pod szyję. Do tego czarna torba i białe buty, aby przełamać troszkę ten grobowy kolor. Włosy splotłam grzecznie w warkocz, w którym wyglądałam nawet ładnie i delikatnie niczym biała lilia (A z moimi czarno-czerwonymi, długimi i prostymi jak druty włosami ciężko ten efekt osiągnąć). Obiecałam sobie też nie odzywać się do niego, nie patrzeć i wyglądać na maksymalnie przygnębioną.
Starałam się nie patrzeć, i to bardzo. Jednak wystarczyła chwila, abym wpadła w totalne osłupienie.
El miał na sobie czarną koszulkę, czarną bluzę zapiętą pod szyję, czarne spodnie, czarny plecak... I białe buty dla przełamania tej okropnej, żałobnej czerni. Założę się, że gdyby miał odpowiednią długość włosów, związałby je sobie w skromny warkocz. Też na mnie prawie nie patrzył, też wyglądał na przygnębionego. Jedynie na polskim jeden jedyny raz przyłapałam go na patrzeniu na mnie. Gdy tylko nasze spojrzenia się skrzyżowały, oboje odwróciliśmy głowy jak najbardziej od siebie. Może to i pewne znaki, jednak wiem jedno - jestem w ciemnej dupie.
Jeżeli chodzi o Jot i Mon... Okazało się, że Jot czeka operacja, długie rehabilitacje i będzie miał nauczanie indywidualne. Oczywiście, w szkole go nie było. Mon chodzi jak struta, jest smutna prawie jak ja, szczególnie że pokłóciła się z R., który się w niej szczerze podkochiwał i zawsze odprowadzał nas do szkoły i ze szkoły na pociąg. Teraz - bo Mon, zapatrzona w Jot, go nie chciała - chodzi z byłą najlepszą przyjaciółką Mon. Chociaż nadal można zobaczyć, jak bardzo tego żałuje... Ech, życie kopie w dupę. I to cholernie mocno. Spotkały mnie w życiu o wiele większe (Ogromne, na serio...) nieszczęścia, niż nieudolne zakochiwanie się w jakimś chłopaku, ale nadal boli tak, jakbym miała te 13 lat i brak żadnych innych zmartwień.
Obserwatorka Pewnego Pana.: Spektakularna katastrofa...
Coś więcej? Postaram się. Zacznę od El, bo o Jot mam jeszcze smutniejsze wieści.
Niedzielną popołudniową porą El był dla mnie przez gadu - gadu cholernie niemiły. Cóż, niemiły jak na niego, a on zawsze jest miły i spokojny. On się zirytował, a ja po tej rozmowie byłam pełna poczucia winy i wstydu za to, co robiłam mu w sobotę. A nie robiłam w sumie nic, za co mógłby się obrażać. M. byłby wniebowzięty, gdybym robiła mu podobnie.
Widząc, że jutrzejszy dzień powinien być jak najmniej obfitujący w zainteresowanie nim, podjęłam radykalne środki.
Założyłam czarne spodnie, czarną koszulę i czarną bluzę, którą zapięłam pod szyję. Do tego czarna torba i białe buty, aby przełamać troszkę ten grobowy kolor. Włosy splotłam grzecznie w warkocz, w którym wyglądałam nawet ładnie i delikatnie niczym biała lilia (A z moimi czarno-czerwonymi, długimi i prostymi jak druty włosami ciężko ten efekt osiągnąć). Obiecałam sobie też nie odzywać się do niego, nie patrzeć i wyglądać na maksymalnie przygnębioną.
Starałam się nie patrzeć, i to bardzo. Jednak wystarczyła chwila, abym wpadła w totalne osłupienie.
El miał na sobie czarną koszulkę, czarną bluzę zapiętą pod szyję, czarne spodnie, czarny plecak... I białe buty dla przełamania tej okropnej, żałobnej czerni. Założę się, że gdyby miał odpowiednią długość włosów, związałby je sobie w skromny warkocz. Też na mnie prawie nie patrzył, też wyglądał na przygnębionego. Jedynie na polskim jeden jedyny raz przyłapałam go na patrzeniu na mnie. Gdy tylko nasze spojrzenia się skrzyżowały, oboje odwróciliśmy głowy jak najbardziej od siebie. Może to i pewne znaki, jednak wiem jego - jestem w ciemnej dupie.
Jeżeli chodzi o Jot i Mon... Okazało się, że Jot czeka operacja, długie rehabilitacje i będzie miał nauczanie indywidualne. Oczywiście, w szkole go nie było. Mon chodzi jak struta, jest smutna prawie jak ja, szczególnie że pokłóciła się z R., który się w niej szczerze podkochiwał i zawsze odprowadzał nas do szkoły i ze szkoły na pociąg. Teraz - bo Mon, zapatrzona w Jot, go nie chciała - chodzi z byłą najlepszą przyjaciółką Mon. Chociaż nadal można zobaczyć, jak bardzo tego żałuje... Ech, życie kopie w dupę. I to cholernie mocno. Spotkały mnie w życiu o wiele większe (Ogromne, na serio...) nieszczęścia, niż nieudolne zakochiwanie się w jakimś chłopaku, ale nadal boli tak, jakbym miała te 13 lat i brak żadnych innych zmartwień.
Strona:
1